Osobowość histrioniczna - Zaburzenia Osobowości

Przejdź do treści

Menu główne:

Ewa Kwaśny

OSOBOWOŚĆ HISTRIONICZNA

Katarzyna ma 27 lat. Kiedy opowiada o swoich przeżyciach, często słyszy od znajomych i rodziny, że dramatyzuje, przesadza i że na pewno było inaczej niż mówi. Często płacze, czuje się źle potraktowana przez ludzi, odrzucona. Do tej pory nie miała chłopaka, a trzy dotychczasowe przyjaciółki zrywały z nią znajomość po roku lub dwóch. Od ostatniej usłyszała, że ma dość bycia ciągle zalewaną przez jej uczucia,  że dłużej tego nie wytrzyma i że jak nie zacznie się leczyć, to ma się do niej nie odzywać. Pomimo bólu związanego z poczuciem niezrozumienia, posłuchała jej i trafiła na grupową psychoterapię. Tam rozpoznano jej osobowość histrioniczną.
Pacjenci z takim rozpoznaniem najczęściej opisywani są jako osoby bardzo skoncentrowane na sobie, okazujące swoje uczucia w przesadzony, teatralny sposób. Szukają uwagi, są bardzo podatne na sugestie, łatwo ulegają wpływom. Często nadmiernie skupiają się na wyglądzie zewnętrznym i próbują zwrócić na siebie uwagę płci przeciwnej poprzez kokieteryjne, uwodzicielskie zachowanie. Mężczyźni z takim rozpoznaniem to często tzw. don juani, którzy potwierdzenia swojej wartości szukają w ramionach coraz to nowych kobiet. Kobiety natomiast zwykle nie mają poczucia, że ich zachowanie jest mocno naseksualizowane, często nieadekwatnie do sytuacji. Konflikty w sferze seksualnej są typowe dla tej grupy pacjentów.

Szacuje się, że w całej populacji rozpowszechnienie histrionicznych zaburzeń osobowości to 2, 3 procent, wśród leczących się pacjentów wynosi od 10 do 15 procent. Osoby z tego kręgu mogą się bardzo różnić pod względem intensywności ekspresji i zaburzeń zachowania. Wśród specjalistów istnieje jeszcze podział na osobowość histeryczną i histrioniczną, który w najnowszych klasyfikacjach chorób uległ zatarciu. Pacjenci histeryczni uważani są za zdrowszych, histrioniczni bliżsi są rozpoznaniom typu osobowość narcystyczna, czy nawet borderline. Są bardziej impulsywni, częściej używają swojej seksualności by zbliżyć się do płci przeciwnej, robią to jednak często natarczywie, zrażając ich do siebie. Osoby histeryczne są bardziej ciepłe w kontakcie, mniej impulsywne w działaniach, nawiązują bardziej dojrzałe związki z ludźmi. W sprawach zawodowych mogą sobie dobrze radzić, wielu z nich jest dobrymi aktorami, politykami, duchownymi. Łatwo wcielają się w różne role, odgrywają je w przekonujący sposób. Natomiast osoby z osobowością histrioniczną nie funkcjonują dobrze na gruncie zawodowym, gdzie konieczne jest wytrzymywanie frustracji, podejmowanie rywalizacji. Ich kontakty z innymi przesycone są masochizmem lub skłonnością do myślenia paranoicznego – odbierają innych jako wrogów gdy ci postawią im granice, czy nie spełnią ich próśb, łatwo też wpadają we wściekłość. Osoby te mają tendencję do manipulacji innymi, robią to jednak w sposób bierny, wchodzą w nadmierną zależność by uzyskać w ten sposób zaspokojenie swoich potrzeb. Ich mechanizmy obronne to rozszczepienie i idealizacja. W życiu codziennym widoczne jest to w postrzeganiu ludzi jako dobrych lub złych. Na początku znajomości zwykle idealizują bliskie osoby, kiedy jednak te nie spełnią ich wszystkich oczekiwań, w dość gwałtowny sposób zostaną przez nich zdewaluowane i uznane za złych. Podobnie oceniają świat – różne sprawy widzą jako czarne lub białe, trudno im utrzymać w głowie skomplikowany charakter zdarzeń, czy ludzi. Upraszczają, kategoryzują i szufladkują.

IMPRESJONIZM W MYŚLENIU
Kiedy Katarzyna miała opowiedzieć na jednej z sesji grupowych o swojej rodzinie, ogólnie stwierdziła, że w domu wszystko w porządku i nie widziała potrzeby by mówić coś więcej. Dopytywana, stwierdziła, że dzieciństwo miała dobre, nic szczególnego się w nim nie wydarzyło. Zdziwiła się, gdy inni pacjenci zaczęli się irytować po tej wypowiedzi. Chcieli usłyszeć coś więcej o jej ojcu, czy mamie, wyobrazić ich sobie, trudno też było im uwierzyć, że każdy dzień w tej rodzinie przebiegał bezkonfliktowo, nie było tam żadnych intensywnych emocji.
Funkcjonowanie poznawcze osób z histrionicznym zaburzeniem osobowości wzbudzać może złość – charakteryzuje się dużą ogólnikowością, czasem nazywane jest stylem impresjonistycznym. Nie ma w nim dbałości o szczegóły, nie ma głębokiej refleksji, jest raczej powierzchowne przyglądanie się różnym tematom, fakty zlewają się ze sobą. Jak pisałam wyżej, osoby te mają trudność z utrzymaniem w głowie złożoności rzeczywistości, łatwo ulegają sugestiom, emocjom, dlatego ich zdanie jest zmienne. Pomimo iż wielu z nich sprawia wrażenie, że mają szeroką wiedzę, mogą nią nawet uwodzić, gubią się, gdy dopytywani są o szczegóły. Takie funkcjonowanie nie wynika z ignorancji, ale raczej z lęku tych pacjentów przed przyglądaniem się szczegółom. Te bowiem wywołać mogą nadmierne pobudzenie, mogą być za trudne dla tych pacjentów, mogą przybliżać ich do wspomnień, czy emocji, które usiłują różnymi sposobami zatrzeć w pamięci. Ich podstawowymi mechanizmami są wyparcie, zaprzeczenie, dysocjacja i stłumienie. Pacjenci ci boją się dowiedzieć różnych rzeczy o sobie i o najbliższych. Ich strategią jest unikanie trudnej wiedzy, przymykania na nią oczu. Dotyczy to ważnych dla nich zdarzeń, czy przeżywania relacji z bliskimi. Trudno im uświadomić sobie konflikty związane z seksualnością, czy w ogóle bliskością. Ne chcą pamiętać o bolesnej, czy trudnej przeszłości. Nie chcą widzieć swoich pragnień, które wywołują poczucie winy. Stąd dysproporcja między ich zachowaniem a odczuwaniem. Pomimo iż zachowują się kokieteryjnie, nie mają z tym kontaktu i są zdziwione gdy ktoś odpowiada na ich zalety biorąc je za zaproszenie do intymnego kontaktu.

ŹRÓDŁA PROBLEMU
Przyczyny zaburzeń histrionicznych sięgają wczesnych lat dzieciństwa i często związane są z charakterystycznym układem rodzinnym. Najczęściej zdarza się, że matka takich osób była raczej chłodna, zdystansowana wobec dziecka, nie okazywała mu czułości. Z tego względu dziecko zwracało się ku ojcu, który postrzegany był przez nie jako osoba ciepła, do której można się zbliżyć, dawał większą uwagę, opiekę, wsparcie, był przy tym jednak także nadmiernie uwodzący. Taka konstelacja wzbudza wiele konfliktów u dziecka, zwłaszcza u dziewczynek, związanych z rywalizacją z matką i miłością. Kiedy narastające konflikty w sferze seksualnej, naturalne pragnienia bliskości nie napotykają na mocne granice ze strony ojca, dochodzi do realnego lub psychicznego nadużycia. Obok bólu, daje to również poczucie wyjątkowości i triumfu nad matką, ale także duże poczucia winy wobec niej. Dziecko nie jest w stanie poradzić sobie z intensywnymi emocjami powstającymi w kontakcie z ojcem. Nadmierne pobudzenia nie mogą zostać zintegrowane w rozwijającej się dopiero psychice. W rezultacie zostają odszczepione od świadomości i stłumione. Taki model radzenia sobie z emocjami wpisze się w dalsze funkcjonowanie. Trudne uczucia, zdarzenia będą zaprzeczane. Osoba, choć będzie ich doświadczać, czy będzie ich świadkiem, nie będzie ich odczuwać.
Dziewczynki, które wpadły w sidła takiego wzorca, odtwarzają później z mężczyznami to co miały z ojcem. Ojciec był przez nie postrzegany jako osoba silna i dominująca. Ta siła z jednej strony ekscytowała, z drugiej wzbudzała strach. W dziewczynkach nasilał się konflikt związany ze zbliżaniem i unikaniem. Czuły, że poprzez swoją kobiecość, kokieterię, uzyskiwały jego specjalną uwagę. Dlatego rozwijają te wzorce zachowań w późniejszym życiu odrzucając przy tym swoje zdolności do analitycznego myślenia, do planowania i intelektualizowania. Są przekonane, że właśnie w ten sposób uzyskają uwagę innych. Cęsto też odtwarzają relację z ojcem wchodząc w relacje z mężczyznami, którzy z różnych powodów są niedostępni i nie mogą stworzyć stałego związku – to szefowie, mężczyźni żonaci… Nierzadko kobiety z tym zaburzeniem wikłają się w relacje trójkątne.
Kiedyś uważano, że histeria dotyczy tylko kobiet, początkowo wiązano ją z konceptem tzw. wędrującej macicy, którą w starożytnym Egipcie, XX lat p.n.e, uznawano za żywe, wędrujące zwierzę, uciskające na różne organy i dające przez to charakterystyczne dolegliwości. Późniejsza koncepcja należała do Hipokratesa, który uważał, że objawy towarzyszące  atakom histerii, przypominające np. ataki epileptyczne wynikają z tego, że wysuszona w skutek braku aktywności seksualnej macica, zaczyna wędrować po ciele w poszukiwaniu wilgoci. Odnajdywała ją przylegając do wątroby, przecinała przy tym jednak drogę oddechową, co było przyczyną duszności. Mogła też przemieszczać się w okolice serca, czym powodowała niepokój, zawroty głowy, czy utratę mowy.

Spojrzenie na histerię zmieniało się w raz z upływem wieków. W średniowieczu wiązano ją z opętaniem przez szatana, jeszcze później jej przyczyn doszukiwano się w tzw. czarnej żółci i gnijącym nasieniu, które ponoć podczas stosunku wytryskiwało w ciele kobiety. Ogromny wkład do rozumienia histerii miał Zygmunt Freud. Odkrył, że zaburzenia konwersyjne, które wtedy uznawano za objaw histerii  a dziś stanowią odrębną kategorię w klasyfikacji chorób, są bezpośrednio związane ze wspomnieniami nadużyć seskualnych doświadczonych we wczesnym dzieciństwie. Ponieważ niedojrzałe ego dziecka nie mogło sobie z nimi poradzić, a doświadczenia, czy też, jak później dodał, również pragnienia i fantazje, pozostawały w celach ochronnych w niepamięci, konflikt przez nie wywoływany zamieniany był na objawy somatyczne, pozbawione już świadomych połączeń z budzącymi niepokój wspomnieniami i czy fantazjami.

W 1980 roku, w nowej klasyfikacji chorób – DSM III dokonano dużej zmiany. Termin Histeria został rozdzielony na osobne kategorie, które wcześniej nie były zróżnicowane. Powstały odrębne kategorie – zaburzenia somatyzacyjne, zaburzenia konwersyjne, hipochondria, zaburzenia dysocjacyjne, osobowość histrioniczna.
Dziś wiemy, że problem histerii dotyczy obu płci. Mężczyzn z takim rozpoznaniem jest jednak mniej. Prawdopodobnie jest to wynik społecznych wzorców, zakazujących im okazywanie słabości. Chłopcy, których potrzeba zależności była niezaspokajana, najczęściej zaprzeczają jej później w sobie, czasem stają się nawet psychopatyczni. Ci którym rozpoznano osobowość histrioniczną, dzieleni są zwykle na dwa typy – ultramęski – który stanowi wręcz karykaturę męskości – taki mężczyzna obnosi się ze swoją seksualnością, ma potrzebę zdobywania coraz to nowych kobiet by potwierdzić sobie w ten sposób swoją męskość i typ zniewieściały – będący dla odmiany karykaturą kobiety – to mężczyzna egzaltowany, często homoseksualny, bierny w kontakcie.
Dla obu płci główne konflikty wewnętrzne są jednak podobne i najczęściej dotyczą sfery seksualnej. Osoby te tęsknią za idealną miłością, są kapryśne, mają tendencję do uwodzenia innych i do nadmiernej zazdrości. Bywa, że w stałym związku to one zdradzają.

Dramatyczność, teatralność, przesadność w okazywaniu emocji związana jest prawdopodobnie z tym, ze pacjenci ci jako dzieci tylko w taki sposób uzyskiwali uwagę rodziców. Ci nie odczytywali ich uczuć w normalnych sytuacjach, ignorowali je, nie uważali za poważne, może sami zbyt byli pochłonięci pracą, czy swoimi uczuciami, tak że nie zauważali dzieci. Zwracali na nie uwagę dopiero gdy te ,,wykrzyczały” swoje uczucia.

BURZA UCZUĆ
Katarzyna łatwo zgodziła się z obserwacjami grupy, że trudno jej zachować stałość w przekonaniach, w uczuciach. Dużą wagę przywiązywała do wrażenia, które starała się wywrzeć, wpadała w rozpacz, gdy ktoś pokazywał jej jak bardzo zmienna jest w kontakcie, jak bardzo jest też zależna od uczuć, które ją nachodzą. Swoje emocje traktowała jako dowód na rzeczywistość, miała trudności ze zdystansowaniem się do nich, spojrzeniem na siebie i innych z pozycji obserwatora. Będąc pod wpływem gwałtownych uczuć, zdarzało jej zrażać do siebie ludzi oskarżając ich na przykład o zdradę, czy porzucenie w potrzebie. Później jej samej wydawało się to przesadne, nie zawsze jednak udawało jej się odzyskać sympatię przyjaciół.
Pacjenci z osobowością histrioniczną źle reagują na frustracje. Kiedy coś dzieje się nie po ich myśli, wpadają we wściekłość. Nie potrafią zawierać w sobie uczuć, kiedy te stają się mocne, wylewają się na zewnątrz, tak jakby brakowało szczelności między wnętrzem osoby a światem zewnętrznym. Emocje są ewakuowane i z tego powodu osoby te narażają samych siebie, ale też innych na niesprawiedliwy osąd powodujący ból i urazę. Nierzadko bywa, że mają tak mały kontakt z realnością, są tak wpatrzeni we własne emocje i pragnienia, że relacje przeżywane przez innych jako neutralne, czy koleżeńskie, przeżywają jako przyjaźnie czy nawet widzą w nich oznaki miłości. W wyniku takich zniekształceń powstaje potem wiele nieporozumień. Tacy pacjenci wydają się oczekiwać by rzeczywistość dopasowywała się do nich, kiedy jednak spotykają się z realnością, w której tak się nie dzieje, wpadają we wściekłość i rozpacz. W ich myśleniu często przewija się refren, w których przekonują siebie i innych o swojej niekompetencji i o tym, że nie radzą sobie z życiem. Różnią się jednak od pacjentów depresyjnych tym, że nie popadają w długotrwający smutek i bezczynność, a usiłują przerzucić odpowiedzialność za siebie na innych. Domagają się uwagi i pomocy od bliskich. Są przekonani, że „zawsze tak będzie”, nie próbują sami poradzić sobie z konfliktami, nie szukają nowych sposobów rozwiązywania pojawiających się problemów, ale reagują w podobny nieskuteczny sposób co wielokrotnie wcześniej.
Pacjenci histrioniczni z reguły postrzegani są jako osoby towarzyskie, lubiące kontakt z ludźmi. Relacje zmieniają się jednak z upływem czasu – w kontakcie z innymi stają się coraz bardziej roszczeniowe, oczekują coraz większego wsparcia. Ponieważ mają trudności z obserwowaniem i analizowaniem reakcji innych ludzi, skupiają się głównie na swoich przeżyciach, stają się niesprawiedliwi w ocenach. By uzyskać to czego pragną są w stanie posłużyć się manipulacją, uciekają się do gróźb, wymuszają to co chcą. Kiedy nie otrzymają tego czego chcieli, mogą dostać ataków furii, czy nawet podjąć próbę samobójczą. Niestety ich związki nie są oparte na głębokich uczuciach i często są powierzchowne, opierają się na graniu odpowiednich ról tak by dopasować się do drugiej osoby. Być może wynika to z wczesnych doświadczeń z ojcem – w poszukiwaniu uczucia lgnęły do niego, ten jednak nie szanował ich granic, seksualizował ich relacje. W rezultacie pragnienie zbliżenia się i uwagi obarczone zostało nadużyciem. Dlatego później miłosne związki są powierzchowne, głębokie uczucia wywołują bowiem lęk przed powtórzeniem zranienia.


Literatura:
- Glen O. Gabbard, „Psychiatria psychodynamiczna w praktyce klinicznej”.
- Nancy McWilliams, „Diagnoza psychoanalityczna”.
- Stephen M. Johnson, „Style charakteru”.
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego