W sidłach anoreksji - Zaburzenia Osobowości

Przejdź do treści

Menu główne:

Ewa Kwaśny

W SIDŁACH ANOREKSJI

Katarzyna uważana jest za skrytą i zamkniętą w sobie dziewczynę. Ma dziewiętnaście lat i w tym roku zdała na medycynę. Ma niewielu znajomych, wolny czas spędza przede wszystkim w domu. Nie ufa ludziom. Uważa, że przyjaźnie są przereklamowane, rozmowy i spędzanie razem czasu jest głupie. Wkurza się na rodziców, którzy martwią się o jej stan zdrowia. Uważają, że jej czterdzieści kilo to stanowczo za mało, od czasu do czasu zmuszają, by poszła na wizytę do psychologa. Może nie je wiele, ale przecież widzi w lustrze fałdy tłuszczu na brzuchu, które przeszkadzają jej dobrze się poczuć.

W przebiegu anoreksji zaburzone jest postrzeganie własnego ciała. Dziewczyny, które dla postronnej osoby wydają się być skrajnie wychudzone, same widzą u siebie nadmiar tłuszczu, są przekonane o tym, że są za grube i że potrzebują jeszcze ograniczyć jedzenie, więcej ćwiczyć by osiągnąć wymarzoną sylwetkę. Wyróżnia się dwa typy anoreksji – w pierwszym w celu obniżenia wagi stosowane są przede wszystkim głodówki i ćwiczenia fizyczne, w drugim zwanym typem bulimicznym, oprócz ograniczenia ilości spożywanych pokarmów, prowokowane są wymioty albo stosowane są środki przeczyszczające lub moczopędne.

Aby rozpoznać anoreksję, spadek wagi wynosi przynajmniej 15 procent poniżej dolnej normy wagowej oczekiwanej w określonym wieku i przy danym wzroście. Taki spadek może wynosić nawet 60 procent, wtedy jednak mowa już o wyniszczeniu organizmu. Niska waga spowodowana jest lękiem przed przytyciem i unikaniem  pożywienia, które uznawane jest za tuczące.

IM GORZEJ TYM LEPIEJ
Można wyróżnić kilka cech, które charakteryzują dziewczyny anorektyczne. Zwykle są przesadnie ambitne, z uporem potrafią dążyć do wyznaczonego celu, są bardzo wrażliwe na krytykę, w relacjach są raczej wycofane. Mają mało zaufania do ludzi. Towarzyszy im niskie poczucie własnej wartości, mają trudności z odczuwaniem i mówieniem o swoich emocjach. Przez niektórych uważane są za zdystansowane i chłodne emocjonalnie. Ich życie wydaje się pozbawione pasji. Tak bardzo skupiają się na jedzeniu i liczeniu kalorii, że wszelkie inne sprawy odchodzą na plan dalszy. Przy tym są inteligentne, niezwykle aktywne intelektualnie. Sprawiają wrażenie, jakby ciągle myślały, analizowały.

Basia, która leczy się na anoreksję od dwóch lat, przekonana jest, że bez osiągnięcia atrakcyjnego wyglądu, co dla niej oznacza wagę czterdziestu jeden kilogramów przy wzroście 170 centymetrów, nie będzie lubiana przez kolegów a później nie zdobędzie dobrej pracy. Myli, jak i wiele innych chorujących dziewczyn, miłość z podziwem. Jest bowiem przekonana, że aby zdobyć uwagę, musi na nią zapracować, udowodnić, że na nią zasługuje. W to wszystko wdziera się jeszcze myślenie, że im jest chudsza, tym bardziej staje się atrakcyjna dla innych.

Joanna, która już dwa razy wylądowała w szpitalu z powodu zaburzeń pracy serca, wynikających z jej zbyt niskiej wagi, pomimo ostrzeżeń lekarzy, że może stracić życie jeśli nie przytyje i dalej będzie się głodzić, nadal zaprzecza swojej chorobie. Zresztą nie wyobraża sobie życia bez odchudzania się i liczenia kalorii. Im gorzej fizycznie się czuje, tym lepsze ma samopoczucie.

Anorektyczne zachowania opisywano już w czasach starożytnych. Osoby, które swoje ciało uznawały za źródło grzechu, próbowały je oczyszczać za pomocą głodówki. Przez długi czas była to także forma sprzeciwu wobec panującej wokół rozwiązłości. W średniowieczu, a także w epoce renesansu na terenie całej Europy pojawiały się tak zwane święte anorektyczki, do których należały kobiety z wyższych klas. Umartwiały swoje ciała miedzy innymi poprzez głodzenie się. Wiele jest też informacji o świętych, którzy głodzili się by być bliżej Boga. Święty Antoni jadał podobno tylko raz dziennie po zachodzie słońca. Święty Szymon Słupnik żywił się wzorując się na poście Jezusa na pustyni. Źródła podają, że Katarzyna ze Sieny, Doktor Kościoła, już od siódmego roku życia odmawiała jedzenia. Zwracała podobno niemal wszystkie pokarmy, które przyjmowała. Nazywała to czynieniem sprawiedliwości. Podania głoszą, że przez wiele tygodni potrafiła w ciągu dnia zjeść tylko opłatek. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że zmarła w wyniku zagłodzenia się. Trudno jednak jednoznacznie powiedzieć, czy te posty były tym samym co robią dziś anorektyczki. Cel był inny – nie zależało im na uzyskaniu atrakcyjnego wyglądu, ale bardziej na zbliżeniu się do Boga. Dlatego niektórzy badacze taki ekstremalny post wynikający z przekonań religijnych nazywają „anorexia mirabilis”, czyli tzw. „święta anoreksja”.

FAŁSZYWA HARMONIA
Nie ma jednej odpowiedzi, jaka jest główna przyczyna powstania zaburzeń jedzenia. Mówi się m.in. o kontrolujących rodzicach, którzy nie pozwalają na rozwijanie autonomii u swoich córek. Granice między poszczególnymi członkami rodziny ulegają zatarciu, problemy jednego z nich stają się problemami pozostałych. Rodzice żyją sukcesami swoich dzieci, oczekując od nich tego, że będą się wyróżniać wśród rówieśników, zdobywać sukcesy. Dzieci czują, że im więcej osiągną, tym więcej uwagi zdobędą. Równocześnie by ją zdobyć, rozwijają się w dziedzinach, które ich nie do końca interesują. Uczą się dla rodziców, nie dla siebie. W końcu tracą kontakt ze swoimi potrzebami, pragnieniami. Boją się zbuntować, w takich rodzinach nie ma bowiem często przestrzeni na wyrażanie uczuć, które mogą spowodować konflikt. Harmonia, nawet jeśli fałszywa, jest najwyższym dobrem. Każda zmiana, związana także z dojrzewaniem, czy wchodzeniem w dorosłość, przeżywana jest przez całą rodzinę jako coś zagrażającego. Nie ma miejsca na otwartą krytykę. W takiej sytuacji dziewczynom pozostaje bunt wyrażany nie wprost. Ograniczając jedzenie, swoją wagę, to one przejmują kontrolę nad rodzicami, jednocześnie pozwalając na pewnego rodzaju autonomię, uniezależnienie się od nich. To one zaczynają trzymać w szachu rodziców.

Matki anorektyczek często opisywane są jako  chłodne, zdystansowane, jednocześnie kontrolujące swoje córki. Brakuje w tych relacjach czułości, emocjonalnej bliskości, empatii wobec potrzeb dorastającej dziewczyny. Być może niedostateczna ilość fizycznego kontaktu z dzieckiem – głaskania, przytulania, wpływa u nich później na brak akceptacji swojego ciała. Dochodzi niemal do odrzucenia go. Anorektyczki atakują je, dążą do jego unicestwienia, chcą zniknąć. Z lęku przed dorosłością chcą jakby zatrzymać czas, cofnąć się do czasów gdy ich ciała nie miały jeszcze kobiecych kształtów. Nie akceptują swojej dojrzałości.

Tak złe traktowanie swojego ciała ma wiele różnych przyczyn. Każda historia jest indywidualna, trudno robić uogólnienia. U niektórych dziewczyn dopatrzeć można się w tym wrogiego ataku na matkę, bo przecież anoreksja to próba zaprzeczenia swojej kobiecości, a więc czegoś co bezpośrednio od matki przejęły – w efekcie zmian jakie zachodzą w ciele pod wpływem głodzenia się, może doprowadzić nawet do utraty możliwości posiadania dzieci. Inne dziewczyny boją się swojej kobiecości, która wzbudza zainteresowanie mężczyzn z powodu nadużyć, których doświadczyły ze strony swoich ojców, czy innych mężczyzn molestujących je seksualnie. Negują w ten sposób swoją cielesność, seksualność. Ciało postrzegane jest jako brudne, zanieczyszczone. Problemy z akceptacją swojej seksualności wydają się kluczowe dla wszystkich anorektyczek. Pożądanie, pragnienia związane z ciałem są usuwane. Te dziewczyny przestają czuć głód, przejmują kontrolę nad swoimi potrzebami, tak jakby się ich śmiertelnie bały.

Bywa, że objawy anoreksji przykrywają chorobę psychiczną. Dlatego warto jest pytać o przyczynę odmawiania jedzenia. Są osoby, które boją się, że pokarm może być po prostu zatruty – wtedy świadczyć to może o rozwijających się urojeniach. Obsesyjne skupienie się na liczeniu kalorii i poświęcanie temu większej ilości dnia, może też pełnić funkcję obrony przed niepokojącymi, psychotycznymi doznaniami. W takich sytuacjach w momentach większego kryzysu może dojść do załamania i wybuchu choroby psychicznej.

BYĆ JAK BARBIE
Nie sposób wspomnieć też o kulturze, która mocno przyczynia się do rozwoju anoreksji. Niemal wszystkie media promują ideał współczesnej kobiety, która swoim wyglądem powinna przypominać lalkę Barbie. Wszelkie zaokrąglenia są niedopuszczalne. Z reklam, filmów można wyciągnąć wniosek, że tylko szczupłe kobiety mogą dziś osiągnąć sukces. W rezultacie już dziesięcioletnie dziewczyny sięgają po diety, zaczynają się odchudzać. Obserwuje się, że coraz młodsze dziewczyny nie akceptują swojego ciała, mają kompleksy z powodu swojego wyglądu. Rozszczepienie między ciałem a umysłem powiększa się. Jakby ciało miało być jedynym narzędziem do uzyskania upragnionych celów. Idealne ciało staje się zarówno obiektem pożądania jak i tortur.
Niektóre nastolatki są wręcz dumne z rozpoznania anoreksji. Zaczynają się identyfikować z chorobą. Istnieją fora internetowe, na których wymieniają się ilością zjedzonego pokarmu, rywalizują która zjadła mniej. To co przez innych opisywane jest jako zdrowie, dla nich stanowi zagrożenie.

Lęk – ta emocja leży zapewne u podłoża wielu zachorowań na anoreksję.  Gdyby zacząć diagnozować anorektyczki po kątem zaburzeń osobowości, zapewne większość z nich otrzymałaby te z kręgu zaburzeń lękowych. Do nich należy osobowość obsesyjno – kompulsywna – wiele jej cech jest stycznych z tymi, które należą też do anorektyczek. Chodzi o perfekcjonizm, potrzebę kontroli, sztywność w zachowaniach i przywiązanie do pewnych schematów, o nadmierne przywiązanie do zasad i reguł, lęk przed bliskością i przyjemnością. Wiele z tych dziewczyn ma zapewne cechy osobowości unikającej – wiąże się to przede wszystkim z obawami dotyczącymi kontaktów społecznych, tendencją do izolowania się z obawy przed byciem niezaakceptowaną, obawą przed doświadczaniem nowych sytuacji. Część  ma cechy osobowości zależnej – wtedy na plan pierwszy wybija się obawa przed opuszczeniem rodzinnego domu, uległość, trudność w podejmowaniu decyzji. Niektóre mają też cechy osobowości schizoidalnej – chodzi przede wszystkim o nieufność, utratę kontaktu z własnymi potrzebami, pragnieniami, chłód emocjonalny, tendencje do izolowania się.

WYNISZCZENIE ORGANIZMU
Nie da się bezkarnie pościć przez długie miesiące, czy nawet lata. Anoreksja prowadzi do wyniszczenia organizmu. Pojawiają się problemy z układem sercowo-naczyniowym, które u części spowodować mogą nawet śmierć. Największe zagrożenie dla serca wynika z braku równowagi między minerałami na tyle ważnymi by układ krwionośny dobrze funkcjonował – chodzi o potas, magnez, wapń, fosforany. W wyniku anoreksji a zwłaszcza częstego wymiotowania, dochodzi do problemów z układem pokarmowym – kłopoty z żołądkiem, bóle brzucha, zaparcia, osłabienie dziąseł. Jeśli chodzi o układ rozrodczy, dochodzi do zatrzymania cyklu miesiączkowego, a czasem do trwałej bezpłodności. Zachodzą też duże zmiany w układzie kostnym – u 40 procent anorektyczek rozwija się osteoporoza, a u 90 procent osteopenia, czyli utrata minerałów budujących kości. Kiedy głodzenie się zaczyna się wcześnie, w okresie intensywnego wzrostu, skutkiem może być niższy wzrost. Pojawiają się też problemy neurologiczne – dochodzi do uszkodzenia nerwów i tkanki mózgowej. Mogą pojawić się napady padaczkowe, rozwija się neuropatia nerwów obwodowych powodująca dziwne odczucia w stopach i dłoniach. Widoczne są problemy z myśleniem a przy długim chorowaniu dochodzi do zmian organicznych w mózgu. Szacuje się, że około 10 procent anorektyczek umiera. Śmiertelność na pewno wzrasta wraz z wydłużaniem się czasu choroby. Około połowa osób umiera na skutek powikłań somatycznych wynikających z niedożywienia, część popełnia samobójstwo. W początkowej fazie głodzenie się może dawać poczucie euforii, jednak później powoduje rozdrażnienie, często apatię, a w końcu pojawiają się objawy depresji wraz z myślami samobójczymi.

Leczenie anorektyczek nie jest łatwe, przede wszystkim z powodu zaprzeczania istnienia problemu. Nawet kiedy trafiają do szpitala z powodu wyniszczenia organizmu, chorób, które się pojawiają, po wyjściu z niego nadal dają ujście swoim morderczym impulsom i katują niejedzeniem swoje ciała.  Jeśli nawet podejmą się psychoterapii, intelektualnie mają świetny wgląd w swoje problemy, rozumieją mechanizmy, które do nich doprowadziły, nie ma to jednak zwykle przełożenia na ich nawyki żywieniowe. Dlatego dobrze jest, jeśli na psychoterapię anorektyczki trafią stosunkowo wcześnie, najlepiej w pierwszych dwóch latach chorowania. Wtedy szanse na wyzdrowienie mocno wzrastają.


Ewa Kwaśny jest pedagogiem, certyfikowanym psychoterapeutą Sekcji Naukowej Psychoterapii Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego. Pracuje w Oddziale Leczenia Zaburzeń Osobowości i Nerwic oraz w gabinecie prywatnym. Członek nadzwyczajny Polskiego Towarzystwa Psychoterapii Psychoanalitycznej. Psychoterapeuta w Ośrodku Leczenia Zaburzeń Osobowości „Peron 7F”.
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego